IX10 - Top 100 Exchange and Experience Blogs 2010

Pożegnanie z blogiem.
Link 01.09.2010 :: 21:44 Komentuj (3)
Postanowiłam, że nadszedł czas na zakończenie bloga. Mój pobyt w Stanach dobiegł końca, tak samo jak wakacje, więc również przyszedł czas na bloga.
Najpierw jednak opiszę co u mnie (moje małe przyzwyczajenia :-). 2 sierpnia rozpoczęłam kurs na prawo jazdy, co wywróciło moje życie do góry nogami, pochłonęło wszelki wolny czas pomiędzy nauką do egzaminów na zmianę profilu (dostałam się do biol-chemu), i uniemożliwiło wszelkie wyjazdy - oto powody dlaczego nic się tu nie dzieje ^^.
Dziś poznałam moją nową klasę, wrażenie ogólne jest bardzo pozytywne, mam nadzieję że się utrzymają.
Kilka dni temu miałam 18 urodziny, które spędziłam z najbliższą rodziną i przyjaciółmi. Ten dzień dzień był naprawdę udany, tylko wymazałabym koszmarną pogodę, przez którą musiałam uciekać z koncertu już po 2 godzinach (zmokłam jak kura i szczękałam zębami).














Życzę wszystkim spełnienia marzeń!


MIelno 2010
Link 22.07.2010 :: 14:58 Komentuj (5)

Minęły
kolejne tygodnie wakacji. Czuję się wypoczęta i mam wrażenie, że nie ma rzeczy
niemożliwych! Dzisiaj nad ranem wróciłam z Mielna, gdzie pojechałam na dwa
tygodnie z ciocią Alą i kuzynem Mikaelem.



            Już pierwszego dnia (po całonocnej
podróży) poszliśmy na miasto i? Ciocia mnie wrobiła w karaoke! Musicie
wiedzieć, że głos mam delikatnie mówiąc nie ciekawy? Zaśpiewałam Agnieszkę i
chociaż byłam zestresowana,  wyszło jak
wyszło, była fajna zabawa :) . Pogoda dopisywała, więc prawie codziennie
chodziliśmy na plaże. Po Oceanie potrzebowałam aż trzech dni, żeby przyzwyczaić
się do temperatury naszego polskiego morza. Pierwszego dnia moczyłam nogi, drugiego
weszłam do pasa, a trzeciego wskoczyłam na sekundę do ramion, a dopiero
czwartego dnia popływałam. Czas leciał głównie na wypoczywaniu ^__^ .



            Oprócz tego przez trzy dni w Mielnie
odbywał się Festiwal Indii. Można było poznać kulturę Dalekiego Wschodu, poprzez
próbowanie wegetariańskiego tradycjonalnego jedzenia, poznawania sztuki jogi,
słuchania wykładów o  filozofii, czy
poznawaniu mody. Bardzo podobały mi się przedstawienia, opisujące historie
rodem z Indii, czy pokazy magiczne.





Pierwszy dzień na
plaży.





Z Mikaelem nad
jeziorem Jamno.





Festiwal Indii.



W wypożyczonym sari.







Z ciocią Alą.

PS. Tradycyjnie coś się kiełbasi z wyglądem notki i przerwami pomiędzy zdjęciami...





3 tygodnie w domu.
Link 04.07.2010 :: 16:22 Komentuj (3)
     Jestem już trzy tygodnie w domu :). Dużo się dzieje, nie nudzę się i
właściwie dni przelatują mi pomiędzy palcami. Ciągle wychodzę na
miasto, spotykam się i przyjaciółmi i spędzam dużo czasu w rodzinie.

     Jak już Wam mówiłam, w czasie wakacji zamierzam zrobić prawo jazdy.
To niestety przekreśla moje CAŁE WAKACYJNE PLANY! Najbardziej żałuję,
że nie wiem, czy mi się uda pojechać z przyjaciółką do Bakaladii,
magicznego miejsca, gdzie nie mogę dojechać już od dwóch lat!

     Już dawno obiecałam, ze opiszę otwartość Amerykanów. Pierwsza
kwestia to homoseksualiści. Trafiłam do bardzo otwartej szkoły! Pamiętam
rozmowę z koleżanką na plastyce. Kayla powiedziała: 'W innych szkołach
jak ludzie wiedzą, że ktoś jest gejem to malują mu szafki, są wredni i
nie dają żyć. Ludzie się kryją i nie ujawniają. W Armwood jest bardziej:
"Jestem gejem" a na to odpowiedź "O, ja też!", więc nie ma się czym
przejmować'. Nie wiem, cy to naprawdę tylko Armwood, ale jadąc na
Florydę czy do innych Stanów trzeba być otwartym, i przywyknąć do myśli,
że spotka się różnych ludzi! Czarni, Meksykanie i wszelkie inne
mieszanki narodowe! Właśnie to mnie zachwycało, otwartość na drugiego
człowieka i akceptowanie go!

    Oprócz tego, choć chyba już się powoli przyzwyczajam, czasem mnie
coś trafia na polskich drogach! Zapomniałam już, co to znaczy stać w
korku, podskakiwać na każdej dziurze i zatrzymywać się na każdym
czerwonym. To takie dobijające! Drogi w Stanach są olbrzymie, pewnie
dlatego, ze muszą pomieścić te wszystkie ciężarówki, ale to naprawdę
przykre, jak pod tym względem jesteśmy zacofani.

    Jeżeli mam skrytykować coś amerykańskiego, to na pewno jedzenie.
Odkąd przyjechałam, nie miałam  ustach hamburgera czy frytek. Jem tyle
warzyw ile tylko mogę zmieścić, piję kefiry i inne polskie rarytasy :-)
Najbardziej odpowiada mi oczywiście zupa babci, schabowy czy młode
ziemniaczki, na które jest akurat sezon.



   A teraz zdjęcia z Polski.



Wypad nad jezioro z Kasią i przyjaciółmi mamy.





Oliwka :)







Z moją Kwasią (ta jedna słuszna Kasia :* ) (Granny thank You, I enjoyed
my time with Kasia, thinking of You , because of the "kissing cards"!)









Kilka dni temu byłam z Kasią, jej chłopakiem - Julkiem i jego tatą we
Wrocławskim ZOO.  Dzięki tacie Julka tak naprawdę po raz pierwszy byłam
tam oglądając okazy, czytając o nich informacje i "czerpiąc coś z tego".


 





 Z Kasią ^^







Julek.









Wczorajszy wypad na miasto.








Mamusia :-)



Nie całe sześć miesięcy, a już uzależniona od kawy ^^


No i jeszcze odgrzebałam zdjęcia z przed 10 miesięcy, pożegnalny wypad na kręgle.




A i tak wygrała mama :)





Tany tany!

Życzę wszystkim udanych wakacji!!!



Home, Sweet Home!
Link 22.06.2010 :: 01:01 Komentuj (5)
No i jestem już w domciu! Dużo się dzieje! Po pierwsze, czuję się, jak gdybym NIGDY nigdzie nie wyjechała XD. Nie wiem jak to się stało ale ani nie tęsknię, ani nie chciałabym tam wracać. Oczywiście że mam fajne wspomnienia, dużo się nauczyłam i to nie tylko wiedzy szkolnej, bo wiem też, że umiem zacisnąć zęby i robić co do mnie należy.
Muszę się jakoś zmotywować i pojechać do mojego LO, dowiedzieć się co i jak, oraz podbić legitymację, bo przed wyjazdem nie miałam jak, a przecież mam bilet ulgowy na autobusy. W tym tygodniu mam zamiar zapisać się na kurs prawa jazdy! To będzie chyba jedyna zmiana w moim życiu, po moich osiemnastych urodzinach :-) . Dodatkowo z wielkich-małych zmian, to Mimi. Małych - bo waży jeden kilogram i kilka gramów, wielki - bo wprowadziła wiele życia, szaleństwa i śmiechu do domu. Czasem jest upierdliwa, muszę to przyznać, bo chodzi za mną do: kuchni, pokoju, salonu, na balkon, do toalety... . Tak, nawet tam już nie mam prywatności, ale jest cudna! Teraz na przykład leży koło mnie (za wszelką cenę muszę ją nauczyć, że nie może siedzieć cały czas na rękach, a ciężko mi bo jest przesłodka i mam ochotę ją zjeść i jest rozpuszczona!). Dzisiaj się trochę powygłupiałam i wsadziłam ją w sukienkę, ale nie myślcie, że chodzi w takich wdziankach, jakie możecie zobaczyć na zdjęciach na codzień, co to to nie!






Duża zmiana zaszła też w mojej djecie, bo jak się można domyślić, jak 99% które wyjeżdżają na taki rok... przytyłam. Ale przeżyję! Popracuję nad kondycją, zapisałam się też do fitness klubu tylko dla pań, a w piątek mam tańce - Zumba. W końcu się wytańczę! Nawet nie wiecie jak się cieszę!

Przed wyjazdem zastanawiałam się, jak to będzie pomiędzy mną, a najlepszą przyjaciółką. Jeżeli macie PRAWDZIWYCH przyjaciół, będą na Was cierpliwie czekać w Polsce! Kasia spała u mnie z soboty na niedzielę. Obejrzałyśmy horror (prawie się nie bałyśmy), a potem gadałyśmy długo w nocy. Usnęłam nad 4 nad ranem! Kiedy zaczęłyśmy gadać na lotnisku wydawało się, jakbyśmy nie gadały góra tydzień!

No i chyba czekacie jeszcze na zdjęcia ze Stanów, co? No to macie ^__^

Klasa od chemii.



Angielski



Długi weekend z Lily - dziewczyna z Chin. Było bardzo fajnie, cały czas się śmiałam. Zdziwiło mnie tylko, że w czasie rocznego pobytu w Stanach dzwonił do rodziców dwa razy i to tylko dlatego, że miała chore zęby.








Z Jessą, na "Kurt's Grad Party". Była super zabawa, czekam bo może ktoś doda zdjęcia na facebook i bym skradła, ale tylko rodzice Kurta wzięli aparat :(



Pożegnanie z Kandi ^^
 

Dziękuję bardzo wszystkim, którzy ze mną byli! Buziaki 4 all :* !!!!!


Wakacje!
Link 10.06.2010 :: 16:25 Komentuj (6)
Udalo sie! Wlasnie dzisiaj o godzinie 9:33 ZAKONCZYLAM ROK SZKOLNY 2009/2010! Nie smudzcie sie! Ja jestem teraz najszczesliwsza na siwecie, tak jak policzyla Asia mam jeszcze  mniej niz 5 dni! Dzisiaj juz nic wiecej nie dodaje, bo Kandi zaczyna mnie gilgotac. Dzieki za te wszystkie komentarze, kochane jestescie! :

Rocznica!
Link 27.05.2010 :: 22:11 Komentuj (27)

Dokladnie ROK temu dodalam pierwsza notke pod tytulem "Przygoda życia". Dzisiaj moge powiedziec, ze zostalo mi juz mniej niz 20 dni! Dziekuje za wszystkie komentarze, ktore pozostawiliscie pod 46 notkami.  Dziekuje rodzinie za wsparcie, przyjaciolom, za to ze pamientali nawet kiedy bylam daleko (tutaj specjalne podziekowania dla dwuch Kas, ale nie zapominam tez o Oli, Dianie, Icie, Krystianie, Pawle i wieeeelu innych ludzikach :-), Dziekuje Mirelli, cioci Ani, Nanami, Agadzie, Asi, Ann, Ani (duzo tych An, mam nadzieje ze sie z wami nie pogubilam ^^ ) za dzielne komentowanie. Dziekuje tez tym sekretnym, ktozy nie pozostawiaja przewaznie sladu, ale czytaja (przepraszam, jezeli kogos pominelam!). Czy jezeli przeczytaliscie ta notke, moglibyscie zostawic chociaz krotki komentarz "czytam" lub "hej"? Bardzo bym chciala wiedziec ile tak naprawde ludzi tutaj zaglada. W razie jakichkolwiek pytan, po prostu piszcie! :*


PS.


WIEEEELKIE dzieki za niezostawianie mi "brudnych" badz niemilych komentarzy, wsparcie jakie daje mi ten blog jest nie do opisania, bez Was bylabym juz dawno w Polsce!


 


Eksperyment z kredkami i olowkiem :)




Dzesika



Nowosci :)
Link 23.05.2010 :: 01:51 Komentuj (7)

Czesc Wszystkim! Przepraszam za tak dluga przerwe, ale kompletnie nie mam czasu!
Wszystko moge zwalic na zbilajacy sie koniec roku. Zostaly mi jusz tylko 2 tygodnie normalnej nauki i ostatni tydzien szkoly to egzaminy, ktorych sie strasznie boje.
Niby bez stresu nadazam z materialem jaki przerabiamy, ale zwlaszcza rzeczy z algebry nawiedzaja mnie w koszmarach.
A tak na serio, to bardzo czesto sni mi sie, ze jestem juz w domu. Potem przypominam sobie, ze chce dac bliskim prezenty. Szukam moich walizek, i okazuje sie ze nie zabralam ani prezentow, ani polowy garderoby. Zaczynam wariowac. Spakowalam juz rzeczy "zimowe" (tak naprawde nic tutaj nie jest rzecza typowo zimowa, ale teraz dzien w dzien jest 31 st. C, wiec polowa rzecy nie nadaje sie, bo mozna sie ugotowac).
Najwiekszym problemem jest to, ze nie spakowalam polowy rzeczy, a najwieksza walizka jest pelna! Na dodatek ograniczyli bagaze na wyjazd do Stanow, wiec kiedy tu przyjachalam moglam miec dwie torby po 23 kilo, a teraz mam tylko jedna o takiej samej wadze. Nie mam bladego pojecia, jak ja sie zmieszcze i ile doplace za bagaz, ale dam rade. Dzeiwczyny zawsze daja rade :)
A teraz co u mnie. Dzisiaj mija moje 9 miesiecy w stanach, a dodatkowo mamy urodziny Russella. Okolo 12 pojechalismy na wystawe, gdzie mozna bylo podziwiac prace kilku uczniow z mojej szkoly. Dodaje zdjecie pracy Marvina i Davida, bo tylko ich znam, widzialam jak te dziela powstaja i mam nie maly sentyment.
Nastepnie przespacerowalismy sie do UT, czyli University of Tampa. Musze powiedziec, ze uczelnia robi wrazenie, budynek jest ciekawy dla oka od zewnatrz i gustownie urzadzony od srodka. Bardzo przypadla mi ta szkola do gustu.
Wrocilismy do domu i przyjechal tata Russa z jego narzeczona. Dali Russellowi bardzo ladne prezenty, a potem pojechalismy do restauracji "Old Chicago". Bardzo dobre jedzenie, objadlam sie i jeszcze przywiozlam polowe do domu. Wlasciwie to wszyscy sie tak najedli, ze nawet tort odlozylismy na wieczor.
Ja tez cos dostalam (zawsze kiedy mam miesieczna rocznice mojego pobytu tataj cos dostaje). Tak wiec moj IPod jest oficjalnie rozowy - rozowa obudowa, rozowe sluchawki, i rozowe ochraniacze na sluchawki ^^. Przeslodko :) .
 
Marvin - Lady Blue


]


David, brak tytulu



Prace innych uczniow, z innych szkol:






UT













B-day wypad do Old Chicago i prezenty



Tata Russa nie chcial, zeby Russ widzial, jak wnosil cos takiego jak snowboard, tyle ze do jazdy po wodzie.







Wyglupiajacy sie Russ :)



Moj obraz, namalowany na prosbe Granny: Mandy, Chinka, Bessy.



Polskie piwo Okocim!!! $4,99! Bylam dumna!



Daaaaaaaaaawno temu (no moze jakies dwa tygodnie), wypad na lodke. Fun, Fun, Fun time!










Wyglupy w host rodzinie.










Kaisa ^^ (Kwasiu K. Czy wiesz dlaczego? Podziekuj mojej mamie :)



Goraco! Tak juz od miesiaca!



Wiecej poopisuje jak wroce, a to juz mniej niz 25 dni! Bardzo sie ciesze bo juz STRASZNE tesknie, ale zal sciska jak pomysle o pozostawieniu Florydy w tyle. Ale wiem, ze jeszcze tu wroce!



Zdjecia.
Link 26.04.2010 :: 00:46 Komentuj (8)

W tym miesiacu biednie ze zdjeciami, bo popsulam aparat (dawno, bo jeszcze na plazy ale sie nie przyznawalam, w tym tygodniu kupuje nowy :-) Dodaje zdjecia z Miami


Przepraszam za dziwne wielkosci zdjec i ich jakosc.


Russ, cieszy sie, ze ma babskie okulary (moje).



Droga do Miami - na prawo tereny bagniste, na lewo tereny bagniste. Nic ciekawego.




Zachmurzone i opustoszale Miami Beach.



Wyszlam jak wyszlam, sami widzicie, ale to moje jedyne zdjecie z Miami, wiec dodaje ^^



Hotel. Moja wyobraznia przeniosla mnie na jedno z tych lozek, to tego maszaz, slonce... Mmm... Szkoda ze Miami nie okazalo sie takie fajne jak w moich wyobrazeniach.



Ulica centrum. Polowa sklepow zbankrutowala, malo sklepow, zero kawiarenek. Daaaaaaleko do naszego Wroclawskiego, kochanego i pieknego rynku. Jeszcze raz - KOCHAM WROCLAW :*






Kamping. Nic ciekawego sie nie wydarzylo. Tak jak w domu mieliscmy TV. Tak jak w domu mielismy basen. Tak jak w domu mielismy lazienke, kuchnie i cala reszte udogodnien. Duzo czytalam, plywalam i lenilam sie. Odkrylam ze lody z karmelem z McDonnalda sa za 59 centow!



Tak minela moja przerwa wiosenna. W polowie tygodnia mialam powazny problem z miesniem szyi, ale juz jest ok. Pozytywy? Leki mnie uspily i przespalam calusienka srode! Nikt sie nie czepial :). Nie mowie, ze chce przespac cale moje zycie, ale uwazam ze raz, czasem dwa razy w tygodniu dobrze jest pospac do jedenastej ^^.


W ostatnia srode mielismy w szkole half day. Oznacza to, ze skonczylismy szkole o 13, Gabby i Tyenna przyszly do mnie dod domu. Plywalysmy w basenie i wyglupialysmy sie. Bylo strasznie zabawnie, zwlaszcza kiedy Gabby, ktora nie chciala plywac weszla na materac. Tyenna wsoczyla do wody i ochlapala cale spodnie Gabby, ktora stwierdzila, ze i tak jes mokra, wiec troche wiecej wody nie zaszkodzi i zaczela plywac. Od kilku tygodni (chyba trzech) jeste okolo 28 - 30 stopni C, wiec bardzo czesto plywam i korzystam ile moge. Juz tylko 50 dni!










No i na koniec smutna wiadomosc. Wczoraj musielismy uspic najstarsza z pieskow, ktora gdyby nie miala zabujczego oddechu nie byla by taka zla (okazalo sie, ze nie jej siersc smierdziala, tylko psujace sie ze starosci zeby, ale mowie wam, zapach zabujczy, nawet moja host rodzina nazywala to smoczym oddechem). Miala pietnascie lat, czyli calkiem sporo jak na Pekinczyka, i teraz wszyscy chodza smutni, zwlaszcza Granny, ktora od wczoraj wieczorem zjadla tylko objad, caly czas poplakuje, a jej syn kupil jej z tej okazji kwiaty.


Do napisania,


Dzesika. 



:)
Link 22.04.2010 :: 23:07 Komentuj (3)

Pisze notke oraz rozmawiam z przyjaciolka :)  Dodaje  moje notatki i wyniki (nie dlatego ze sie chwale, bo inni ludzie z wymiany sa nawet lepsi, ale zanim tu przyjachalam to zastanawialam sie, jak takie raporty wygladaja). Zwroccie uwaga na ilosc nieobecnosci! ZERO! To moj pierwszy rok szkolny w zyciu, kiedy jestem dzien w dzien w szkole, a nie czuje sie wcale przemeczona! Czytamy ksiazke NA LEKCJI, po kazdzym rozdziale mamy czas by zrobic jakies notatki (czesto dostajemy pytania na kartkach, potem to dajemy do oceny, to samo jak ogladamy filmy). Nazywa sie to Study Guy i robi takze w czasie ogladania filmow. Dodalam jeden pelny z filmu i pierwsza strone z cwiczen z ksiazki "Into The Wild". Na jutro musze skonczyc rozdzial, na ktory nie mielismy czasu na lekcji (tylko 3 strony) i bede miec quiz. Zero stresu, przed quizem mala powtorka. Na dzisiaj koniec, juz pracuje nad zdjeciami, a z powodu przerwy wiosennej troche ich bedzie :). Postanowilam, ze wszystko dokladniej opisze jak wroce do Polski, bede miec polskie znaki i nieograniczony czas. W notatkach mnustwo bykow ortograficznych, ale ja robie bledy nawet po polsku, wiec sie prosze nie czepiac ^^


http://img708.imageshack.us/i/422201035146pm.jpg/


http://img694.imageshack.us/i/422201035410pm.jpg/


http://img202.imageshack.us/i/422201035655pm.jpg/


http://img265.imageshack.us/i/422201035833pm.jpg/


http://img526.imageshack.us/i/422201040110pm.jpg/


http://img132.imageshack.us/i/422201040353pm.jpg/


http://img200.imageshack.us/i/422201040402pm.jpg/


http://img686.imageshack.us/i/422201040540pm.jpg/


http://img682.imageshack.us/i/422201041027pm.jpg/


http://img338.imageshack.us/i/422201041034pm.jpg/


http://img62.imageshack.us/i/422201041400pm.jpg/


Papa!



[*]
Link 11.04.2010 :: 17:14 Komentuj (3)

          Wczoraj w telewizji po raz pierwszy uslyszalam jezyk polski. Niestety, nie w takim kontekcie, jaki bym chciala uslyszec. Ludzie wypowiadali sie o stracie, jaka dotknela Polske. Nie bede sie wypowiadac na sprawy polityczne, zwlaszcza ze od prawie 8 miesiecy jestem w Stanach, ale pomietam, mysle i sercem jestem w moim rodzinnym kraju. Szkoda mi wszystkich ludzi, ktozy stacili zycie, a nie musieli.  [*]



 


Ameryka Pamieta:


http://img696.imageshack.us/i/041120101tyd04552am.png/


http://img202.imageshack.us/i/04112010105741am.png/



(:
Link 28.03.2010 :: 03:11 Komentuj (13)

Witam, po stuletniej przerwie! Wyjasnienie? Chyba najgorsze z mozliwych - lenistwo! No ale dobra, nie marudze! Aaa! Juz jutro psinka bedzie w domciu! no i ma nowe imie - Mimi (Princeska to byl taki rodzaj zartu mojej mamy, a ja bym sie  zgodzila na "Kunekunda", byle tylko miec malego smierdzioszka w domu ^^ ). W ostatniej notce pomylilam rase psa, w przedostatbniej notce pomylilam tytul filmu, no i zamiast prawidlowego dodalam nazwe stanu USA (: . To tez moge racjonalnie wytlumaczyc: jestem curka mojej mamy! Przyklady: Jedziemy tramwajem, mama krzywi sie i czyta reklame Hitu, Tessco czy innego super marketu "Szatynka wieprzowa bez kosci?! Dzesika, co jest grane?". Wszyscy odwracaja sie, w ostatniej chwili czytam "szynka wieprzowa bez kosci". Haha! NIGDY tego nie zapomne, a to bylo jeszcze jak mieszkalam na Legnickiej, czyli najblizej szesc lat temu ^^ . Ale ze mnie zolza, mam jeszcze jeden dobry tekst (a znalazloby sie duuuuuuzo wiecej!): "Dzesika na TVN'ie bedzie ten film z Johnym Deppem, no ten... Kurcze, jak to bylo? A juz wiem. "Edmund bez reki". Czy musze dodawac, ze to powinno byc "Edward Nozycoreki"? Zeby nie wyjsc na paskude, dadam cos o sobie. Jestem z tata i Kasia w restauacji, widze nie niechlujne dziecko i mowie: Jak ja bede miec dziecko, to bede je ubierac chlujnie." Kasia z myslaca mina. "Ja tez, ale czy takie slowo jak chlujnie istnieje?. Koniec inteligentnej wymainy zdan, nie bede juz sie z nikogo smiac :) Dziekuje mamie i Mackowi za WSZYSTKO, co dla mnie zrobili. Za duzo by wymieniac! :*


ODPOWIEDZI:


1) Naomnaomi - naprawde probowalam sobie przypomniec, ale nie pamietam juz tak dokladnie. Musialam powiedziec cos o sobie, moje zainteresowania, ile mam lat, jak mi sie wydaje - jak sobie poradze tak dlugo bez rodzicow? Dlaczego chce jechac do USA, co wiem na temat U.S. i to tyle. To trwalo moze z trzy, cztery minutki. Potem umuwilam sie jeszcze na test.


2) Asia - nie bylam jeszcze na takiej imprezie jak w American Pie, bo nie chodze na wiele imprez. Jak by mnie ktos pytal, to dla mnie zycie na Florydzie jest nudne. Czasem sa festyny, to oczywiscie wszyscy ida, wypady na plaze (planujemy nastepny jak woda bedzie cieplejsza, bo ostatnio zamarzalismy). Nie wiem, moze tak, ale ja jeszcze o nich nie slyszalam :). No i nawet jezeli, to nie moglabym byc na "popijawie", bo my mnie wyrzucili z prtogramu, wiec jezeli jedziesz do U.S., to nie radze probowac. Jezeli jednak bedzie impreza a chcesz isc, powiedz znajomym ze nie mozesz byc w towarzystwie pijacej mlodziezy. Kevin na wypadzie na plaze chcial kupic piwo (ma 21 lat), ale na bank dalby "sprobowac" innym. Postawilam sprawe jasno (kupujesz piwo, ja wracam do domu) i nawet sie nie skrzywil, tylko powiedzial ze wyjechalismy razem, to wrocimy razem, piwa nie kupil, a znal mnie jakies 20 minut! Szukajcie fajnych, normalnych znajomych a napewno znajdzecie! Jestem spokojna i niesmiala w nowym otoczeniu, wiec nie chcialam jechac na plaze bo mialo byc sporo osob ktorych nieznalam, ale uznalam ze "fajni ludzie musza miec fajnych znajomych" i tak tez sie okazalo!


Tydzien temu bylam z Gabby i Russem w Bush Gardens! Bylo odlotowo, fajnie, milo i sympatycznie :) Dodaje zdjecia.







Z milosci do zwierzat!



Hipopotam nie zje!






Czy onie nie wygladaja na pare (probuje ich sfatac, narazie nieumiejetnie...)




Window Shopping!





 


No i z zycia codziennego :). Russ i Kevin, kevin jest MLODSZY od Russa!



Moja tworczosc:





                                       ***




                                       ***


Zdjecia z dzisiaj sa tak "piekne" ze nie powinnam ich dodawac, ale co mi zalezy. 27 stopni na dworze! Lato!





 


Czyste smierdziele!




Papa! Dzieki za komentarze!



Doggie!
Link 16.03.2010 :: 02:31 Komentuj (7)

Haha! Dodaje zdjecie mojego malego szczeniaczka, ktory juz za 2 tygodnie bedzie u mnie w domciu - tym prawdziwym, a zobacze ja za 3 miesiace! Princesska! Trzymiesieczny latlerek, o, jak to nazwala Kasia, "tragicznym imieniu" ^^ .




Przy okazji zrobilam reklame stronie internetowej :)


Pozdrawiam!



99 dni,Kino, Plaza!
Link 07.03.2010 :: 17:40 Komentuj (3)

OD DZISIAJ ZOSTALO MI JUZ TYLKO 99 DNI I WRACAM DO DOMU! KIEDY Z 10 MIESIECY ZROBILO SIE TRZY?! Jestem burza uczuc, z jednej strony chce byc juz w domu, zjesc schabowego, ogladac telewizje do 2 w nocy i nie przejmowac sie niczym! A innej strony chce tu zostac, chodzic do amerykanskiej szkoly i nie snic po nocach o zblizajacej sie wielkimi krokami maturze - to mnie przeraza!


A teraz bardziej co u mnie :) W piatek tydzien temu bylam z paczka znajomych w kinie. Ja, Gabby, Ian, John, Russ, Nick (nawet nie szukajcie na zdjeciach, chlopak chyba mial gorszy dzien i sie nie dziwie, bo jego mama przywitala nas z taka mina, ze myslalam ze nas zje!). Chcielismy isc na Rhode Island, ale w Stanach jest to od siedemnastki. Ja i John spelniamy wymogi, ale nie mamy ID, Ian ma ID, ale konczy dopiero w kwietniu. O reszcie nawet nie pisze, bo sa mlodsi. Na zdjeciu ponizej wojenna narada ^^.



Postanowilismy zaryzykowac i poszlam ja i Ian, facet powiedzial, ze musielibysmy miec 21 zeby kupic dla wszystkich. Zadzwonilismy wiec po tate Johna. Baaaardzo wyluzowany, bez problemu kupil nam bilety i zyczyl milej zabawy (mama Nicka: "Lepiej to jeszcze przemyslcie..." i odeszla bez slowa dowidzenia). Zadowoleni weszlismy do kina (bilety kupuje sie przed budynkiem) i ja, Gabby i Russ usiedlismy na lawce i niecierpliwie czekalismy az reszta kupi popcorn, bo nasz film mial byc wyslwitlany od dziesieciu minut. Wiadomo, jak to wieksza grupa mielismy glupawke, cieszylismy sie z biletow i naszej "przebieglosci", wiec bylismy dosc glosno. Kiedy sie wszyscy zebralismy i  mielismy wchodzic na sale, zjawila sie ochrona, sprawdzila bilety i kazali pokazac ID. Haha, kazali nam wymienic bilety, doplacilismy $3 i tak wyladowalam na Avatarze! Efekty SUPER!!!


Przed kinem:



I juz po :)




W ostatni czwartek mialam bardzo zapracowany dzien. Pierwsza lekcja kartkowka z chami, potem spr. z matmy, godzinka rocka, a na angielskim "staralismy sie o prace". Wypelnilismy formularz, napisalismy list i CV. Wszyscy ubrali sie profesjonalnie, nawet nauczycielka przysla na galowo. Na srodku sali stalo biurko, bo obu stronach krzesla i mrs. H zadawala nam pytania jak na prawdziwej rozmowie kwalifikacyjnej. Najfajniejsze bylo to, ze wszyscy naprawde sie wspierali, kiedy byla potrzebna cisza nikt nawet nie szeptal, a po skonczynym wywiadzie wszyscy klaskali i krzyczeli "Good job!". Dostalam 25/25, wypadlam naprawde dobrze, ale to tylko i wylacznie dzieki mojej KOCHANEJ nauczycielce. Ta kobieta jest CUDOWNA! Bardzo mi pomogla jeszcze przed ta lekcja, doradzila co mowic, co jest wazne, a co nie i sprawila, ze zapomnialam o calej klasie, kiedy odpowiadalam! Na ostatniej lekcji pisalam spr. z II wojny swiatowej i pewnie z taka wiedza w PL LO dostalabym 2, ale tu mi poszlo nienajgorzej (tutaj mialam odpowiedzi typu a, b, c, d, laczenie w pary i gdzieniegdzie wpisac cos, to nie jest tak ze spr. byl totalnie latwy, ale w LO wymagaja duzo wiecej). Byl to tez dzien urodzin Tienny [tainy]. Z tej okazji poszlismy na plaze! Najpierw musialam kupic prezent, wiec w piatek pojechalam z Granny do centrum i przy okazji kupilam cos dla sieie i rodzinki z Polski :)


Haha, spedzilam dwie, moze trzy godzinki na plazy, a reszte w aucie i moze 30 minut w Taco Bell, ale bylo fantastycznie! Poznalam mase ludzi, a jazda z ludzmi w mniejwiecej moim wieku jest czadowa! (Momo, nie panikuj! Moj kierowca mial 21 i jechal odrobinke ponizej ograniczenia). Glosna muzka, smiechy, chichy, no i oczywiscie spiewanie piosenek (np.: Can You Feel The LOve Tonight?" lub "Bad Romance", a ta piosenka jest hitem nr. 1 wsrod dziewczyn jak i chlopakow). Bylam gotowa o 9:00 rano, tak jak mi powiedziala Tienna, ale przyjechala z Ashley i Alexis o 10, i pojechalysmy do jakiegos slepu, potem do domu Kurta. Tam zmienilismy auta i ja wyladowalam z Kevinem i jakimis dwoma dziewczynami (bardzo fajne, ale nie pamietam imion, bo powiedzialy tylko na poczatku, a potem jakos nikt nie powtarzal. Potam pojechalismy po Jesse (jakies 40 minut), wiec kiedy opuscilismy jej dom bylo juz po 12. Kurt usiadl w moim aucie i ruszylismy na plaze. Jechalismy z GPS'em, ale Chclopak z imieniem na litere T (nie mam pojecia jak sie pisze, wiec nie cuduje) nie slyszal drogowskazow przez muzyke i sie zgubilismy, co chwile stawalismy, bo ktoras z dziewczyn musiala isc do WC, bylo przezabawnie, w koncu zobaczylismy ocean i musielismy znowu wjechac w miasto, bo tam nie bylo plaz. O 14:30 dojechalismy, zmusili mnie zebym grala w siatkowke (jestem tragiczna), ale kiedy zorientowalam sie ze wszyscy graja tak jak ja to przestalam sie przejmowac. W trakcie gry mewy zabrakly nam paczke ciastek i chlopcy je gonili, a jak odzyskali to dali je Ashley i ptaki za nia lataly przez kilka minut, az w koncu je przegonilismy. Po piatej zebralismy sie, bo bylo lodowato, zwlaszcza woda, chodz dla mnie byla jak Baltyk z rana :) . Pojechalismy do Taco Bell, oczywiscie narada co zjesc to kolejne 20 minut. W koncu wykonczona wrocilam do domu o 21, moja rodzinka nawet sie nie denerwowala ze wybylam z domu na prawie 12 godzin i spedzilam czas z przyjaciolmi (tak, moge powiedziec, ze jestem dosc blisko z Jessa, Tienna, Gabby, Jhonnem, Russem i Goshem, a nwet a Ashley, ktora znalam ze szkoly, ale lepiej poznalam wczoraj).


Pozdrawiam, sory z bledy i dzieki za komenarze!  :*


PS. Dodaje notki podzielone na czesci, bo juz mi kilka razy usuwalo cale wpisy, tak tez zrobilam dzisiaj i usunelo mi wszytskie zdjecia z plazy! AAAAAAAAAA! Jestem zla, opisze w skrocie, bo nie mam juz sily do tego komputera!


Z Ashley.



Kurt i Tienna.



Jessa ("Dostalam to od starszej pani, jak moge tego nie lubic?")



Ja, Kurt (chlopak Jessy) i panowie Buddysci :)







Papa!



:))))
Link 25.02.2010 :: 01:59 Komentuj (5)

Za tyle milych komentarzy nie moglam powstrzymac sie od napisania czegos nowego :)


Na poczatek opowiem o co chodzi z RTC. Jest to jedna z klas, ktora uczen moze wybrac do planu lekcji np. zamiast wf-u. Uczniowie podchodza do tego bardzo powaznie. W kazda srode jest dzien, w ktorym WSZYSCY z RTC przebieraja sie i musza sie zachowywac w odpowiedni sposob, tak wiec Russ sie wyjatkowo nie garbi, Josh siada na plecaku, nie na podlodze, bo przeciez w mundurze nie wolno, Nick sie nie goli, za co mu sie dostaje od przelozonych,  ale nikt nie traci poczucia humoru i jest super :) Czuje sie naprade, ze ludziom na tym zalezy, chlopcy rozmawiaja o swoich odznakach i obowiazkach, czasami treningach i przypomina mi to pieciolatkow w czasie zabawy w wojsko. Ale to naprawde nie jest spostrzegane przez nikogo jako "just fun". RTC oznacza robienie cwiczen jak w wojsku, np. przewieszaja liny pomiedzy drzewami i cwicza przejscia na druga strone, oprocz tego bieganie, pompki, zawody strzeleckie - tak, ucza sie poslugiwaniem broni!


Dzisiaj w szkole mialam wieeeeelki stres, bo mialam prezentacje! O matko, co sie ze mna dzialo... Lubie prezentacje, lubie wychodzic przed klase/wieksza publicznosc i tanczyc, mowic wiersze, grac czy opowiadac o wybranym temacie, ale nie o Tomie Petty'm, o ktorym do poniedzialku nic nie wiedzialam. No tak, Dzesika musi robic wszystko na ostatnia chwile i na dzien/dwa przed prezentacja zaczela sie szykowac (album review tez pisalam w niedziele, a mialam na poniedzialek, wiec siedzialam nad tym SIEDEM godzin! szukalam informacji w ksiazkach, internecie, musialm wszystko sprawdzic i ubzduralo mi sie ze esej jest na minimum 800 slow, a nie tak jak pan powiedzial na 500...). Musialam czekac do trzeciej lekcji, a juz na drugiej - matmie, nudnej matmie - zaczelam sie modlic, zeby lekcja sie nie skonczyla. Potem z kula przy nodze doczalgalam sie do klasy. Po drodze zobaczylam moja anglistke, ktora z kciukiem do gory i usmiechem szerszym niz Julia Roberts kiwala mi glowa. Poczulam sie duzo lepiej, uwielbiam mrs. H! Wie jak wesprzec ucznia i rozumie mnie, bo sama byla dwa lata w szkole w Ameryce Poludniowej i nie umiala wtedy mowic po hiszpansku :). Usiadlam i poczolam, ze szczeka mi lata, co najmniej jak bym wyszla z wody na Wejherowskiej :) Josh mnie zobaczyl i tylko powiedzial "Give me a hug!". Potem Jimmy i jakas dziewczyna mowili ze bedzie dobrze. Kiedy nauczyciel mnie zobaczyl przesunal moja prezentacje na sam poczatek, a mialam byc druga, pewnie nie chcial zebym sie musiala dluzej denerwowac. Usmiechnal sie i sie zaczelo! Stanelam przed komputerem, zobaczylam moja prezentacje na pulpicie i wszystko przeszlo! Mowilam tak dlugo, ze juz nie bylo miejsca na druga prezentacje! Haha, na dodatek mam A! I jak tu nie kochac amerykanskiej szkoly?! Na koniec pan powiedzial, ze mam lepszy angielski niz niektorzy z klasy XD Amerykanie i ich serdecznosc...  Na to uslyszalam "to ona jest z Europy?". Jakiegos chlopaka nie bylo na lekcji jak sie przedstawialismy, albo nie sluchal i nie wiedzial :) To ze mojego angielskiego nie zasmieca tak bardzo slung, albo przynajmniej nie urzywam go przy nauczycielach nie oznacza wcale, ze jest dobry! Ale najwazniejsze, ze mam to juz za soba!


Dlugo zastanawialam sie, czy podac link do tego filmiku, ale co mi tam, juz od dawna jest w sieci :) Mam nadzieje, ze nikt z klasy sie nie obrazi, ale kiedys padlo pytanie jak jest w XII (Wroclaw). Ludzie sa naprawde super! Ja sie pojawiam po 3 minucie, nie popisalam sie jakimis zdolnosciami aktorskimi, ale mielismy zbyt malo tasmy na powtrorki. Na codzien jestem INNA, a nawet baaaardzo inna! Filmik biologiczny, temat sam powie za siebie, nie obawiajcie sie jednak jakis niecenzurowanych scen :) Mielismy fajna zabawe i dobra ocenke i chyba to sie liczy. Mam nadzieje, ze jak wroce bede miec rownie fantastyczna klase, jak ta ktora opuscilam! Polskich znakow nie bylo, bo chcialam dodac cos na szybkiego i nie mialam czasu na zabawe na dwoch komputerach, wracam do lekcji, buzka, pa!


 


Do Kasi z wybiegu: jak juz zalozysz bloga, to podaj adres, bede stala czytelniczka :) . No i jeszcze pytanie, ktore ostatnio umiescilam w komentarzach, ale moze nie wszyscy czytali. Czy chcecie, zebym prowadzila bloga po powrocie do Polski?


Dzesika 



100 najlepszych blogow!
Link 18.02.2010 :: 23:54 Komentuj (9)

Po pierwsze chciałam podziękować wszystkim, którzy oddali głosy na mojego bloga! W tym roku padła rekordowa liczba głosów – 19, 000 kliknięć- a ja dostałam się do pierwszej setki! Dziękuję, była to dla mnie OGROMNA niespodzianka, i właśnie dopiero dzisiaj się dowiedziałam, że w ogóle brałam udział w tym konkursie! Jedyny sposób w jaki mogę się odwdzięczyć, to napisać nową notkę. Dzisiaj właściwie dodam więcej zdjęć niż będę pisać, bo przecież środek tygodnia, więc muszę zrobić lekcje (nuda!).


Ja na fotelu, który ma pomóc starszym ludziom przy wstawaniu. Pamiętam jak pojechaliśmy na lody i kupowaliśmy je bez wysiadania z auta, bo w tej restauracji są same miejsca parkingowe, a przy nich głośniki, mikrofony i składa się zamówienie „nie ruszając tyłka”. Powiedziałam więc, że Amerykanie są leniwi, więc Paw nazwał ten fotel „typowo amerykański, dla leniwych Amerykanów”. Ładnie mnie zapamiętają :)



Moje dwie inne skarpetki, bo wstałam 18 po szóstej i naprawdę nie miałam czasu szukać nic lepszego. Fioletowa mimo że tego nie widać jest świąteczna, a czarna Walentynkowa :)



Lunch time!



Nick, John (znany również jako Jesus), ja i Josh.



John, Josh, ja i Ian.



Ian, Gabby, John.



Art 3D. Wszystko co tu zobaczycie jest zrobione z papieru.




Samolot z drutu.



Polskie pierogi z polską flagą!



To akurat nie moje, ale chłopaka z mojej szóstej lekcji :)




Zapraszam na www.artistic-hippie.deviantart.com - dzialalnosc tworcza Jaohna.


Jeszcze raz dzięki i pa!



powered by Ownlog.com