Image and video hosting by TinyPic
Jak powitaliśmy Nowy Rok :)
Link 01.01.2011 :: 19:25 Komentuj (3)
Moje podsumowanie roku 2010: było cudownie! Miałam jeszcze kawałek swojej przygody, wróciłam do ukochanego domu, po wyjeździe mam jeszcze lepszy kontakt z mamą, przeżyłam małe zauroczenie, poznałam nowych przyjaciół i odzyskałam starych. Teraz czekam na nowe przygody i z nadzieją spoglądam w przyszłość. Kocham Życie! :)

Moja rodzina goszcząca nie obchodzi hucznie Sylwestra, dlatego rok temu byłam w Bush Gardens (w tym roku zostali w domu, zrobili grilla i czekali do północy na fajerwerki). W tym roku, tak jak dwa lata temu urządziłam domówkę, i chociaż teraz zbieram się do sprzątania, i tak uważam że było warto :)
Było dużo ludzi, którzy nawet się nie znali, ale już koło północy przełamaliśmy ostatnie lody i graliśmy w mafię, kalambury, karaoke, czy o piątej nad ranem w grę terenową na moim podwórku.
Zdjęcia wykonane przez Pawła (Thanks for that!).


Mimusia narozrabiała - trzeba ją było pilnować żeby nie dojadała ze stołu, szczekała kiedy klaskaliśmy w czasie gier (spała, ktoś powiedział coś zabawnego i zrobiło się zamieszanie, przerażona podskoczyła i wszystkich obszczekała ;- ), ale i tak skradła serca dziewczynom (chociaż Krzysiek też lubił się z nią pobawić). Nie opuszczała nas na krok!


Konkurs "nadmuchaj balona". NIKOMU nie udało się nadmuchać balona, ponieważ było to po prostu niemożliwe! Basia była sędzią, powiedziała "Trzy, dwa, jeden! Start!" na co wszyscy zamiast dmuchać zaczęli się śmiać. Było przezabawnie.


Ania i Aga.


Ewa i Basia.


Na leżąco - Julek, przechylona Ania, uśmiechnięty Krzysiek, ja z Mimusią w torbie, Kasia. W ostatnim rzędzie od lewej Basia, Ewa i Aga.


To zdjęcie robiłam akurat ja i dziwiłam się że nie obejmuję moich wszystkich gości, okazało się że trzej nowi panowie po lewej to nieznani mi mieszkańcy mojego osiedla, ale o północy za nic nie mogłam do tego dojść. Ten "gość" w czarnym płaszczu to właśnie Paweł. 


Dla osób które lecą do USA (o ile KTOKOLWIEK taki to czyta) to wiem, że boicie się czy Wasza przyjaźń wytrzyma taką odległość. PRAWDZIWA przyjaźń TAK! To moja kochana Kasia, z którą przyjaźnię się "od macicy", bo chociaż jestem 2 lata starsza, to nasze mamy przyjaźniły się jeszcze w podstawówce, i znamy się od zawsze.



Po fajerwerkach i szampanie wróciliśmy do domu.

O piątej nad ranem wyszliśmy na dwór i graliśmy w sardynki. Gra terenowa, gdzie jedna osoba się chowa, a pozostałe zaczynają szukać. Jeżeli ktoś odnalazł osobę chowającą się to dołączał się do niej i czekał aż reszta ich znajdzie. Gra toczy się aż będzie tylko jedna osoba szukająca :) 


Ania, która w ogóle nie spała, bo wolała oglądać z Ewą i Anią "Alicję w Krainie Czarów" :) 


W pewnym momencie popatrzyłam na zegarek, i otworzyłam rolety. Wielkim zaskoczeniem dla wszystkich był fakt, że było jasno :D . 

Życzę wszystkim dużo zdrowia, szczęścia i radości. Aby nowy rok był równie dobry, bądź nawet lepszy niż poprzedni. Zdradzę, że jeżeli moje plany powiodą się, to po liceum naprawdę reaktywuje tego bloga, bo szykuje się kolejna przygoda, ale więcej nie zdradzę i raczej nie ma to nic wspólnego ze Stanami - a póki co od czasu do czasu dodam jakąś notkę, bo pisanie tutaj sprawia mi ogromną radość, próbowałam już przestać, ale jak widać nie mogę!
W tym tygodniu dostanę moje autko, we wtorek idę do kościoła robić kanapki dla potrzebujących, a w poniedziałek z uśmiechem na ustach wrócę do szkoły, i cierpliwie doczekam do Trzech Króli.
Pozdrawiam i ostatni raz życzę wszystkim Happy New Year!


WrocLOVE 22.01.2011
Link 12.01.2011 :: 22:54 Komentuj (4)


Ja oraz Paulina z bloga hello-ny proponujemy spotkanie byłych wymieńców, oraz osób które marzą o takim wyjeździe we Wrocławiu dnia 22 stycznia w KFC na Świdnickiej (to tylko wstępna propozycja, ewentualne terminy/miejsca/godziny można proponować w komentarzach, ale trudno będzie dobrać datę aby wszystkim idealnie pasowało) o godzinie 15:00. Mam nadzieję, że poinformujecie jak największą liczbę osób i sami pojawicie się w sobotnie popołudnie!


Edit

Przepraszam BARDZO Htsz, ponieważ zdjęcie nie jest mojego autorstwa i należało podać źródło. Jeżeli chcesz, to usunę to zdjęcie, ale mam nadzieję że pozwolisz mi je tu zostawić, ponieważ bardzo mi się podoba. Zdjęcie pochodzi z http://htsz.fotolog.pl/.



Amelia, spotkanie i b-day party!
Link 26.01.2011 :: 21:53 Komentuj (2)
Na początek o czymś innym! Moje kontakty z mamą zawsze były w porządku, ale odkąd wróciłam ze Stanów jest tylko lepiej i lepiej. Wydaje mi się, że ta tęsknota sprawiła, że jeszcze bardziej się doceniamy. 

W sobotę miałam bardzo pracowity dzień!
Wstałam z samego rana i pojechałam po kuzyneczkę. Ten kwiatuszek ze zdjęć to Amelcia :) Pozdrowienia dla Ciebie, Madzi i Piotrka! Byłyśmy na lodach, ostrych kurczakach i zrobiłyśmy sobie małą sesję zdjęciową. NIe zabrakło oczywiście Mimi, która już przywykła do zakupów, wypadów do kina, czy restauracji.
Oto efekty naszej ciężkiej pracy :)










Oprócz tego jak wiecie miało się odbyć spotkanie byłych i przyszłych wymieńców. Niestety przyszła tylko jedna osoba plus Kasia pod koniec, ale to lepiej niż nikt :) Dawid miał kilka pytań, skradłam też jedno zdjęcie (nie obrazisz się, że je tu dodam, prawda?!). Ania miała studniówkę, Aga tańce, a jeszcze jedna dziewczyna próbę do poloneza. Paulina zapomniałaś o nas, czy nie znalazłaś nas w tłumie? Przyznam, że nie było łatwo się odnaleźć, czy znaleźć wolny stolik. Spoglądałam na Dawida, a on na mnie, ale w końcu domyśliliśmy się, że to siebie szukamy. 
 

Wieczorem urządziłyśmy sobie maraton filmowy. Lejdis, Epoka Lodowcowa i American Beauty. 

A w niedzielę przyjechała do mnie Marta, żeby przygotować się do wieczornej imprezy. Imprezy w noc przed szkołą to zły pomysł! Usnęłam na geografii (pierwszy raz w życiu naprawdę spałam na lekcji!), ale to pewnie dlatego że kończę o 16:05 lekcje! To zbrodnia, a mam tak w poniedziałki i piątki! 



Na pierwszym planie Kasia, ale z tyłu widać machającą mnie, Anie, Martę, i odwróconą Basię. To właśnie dzięki nim czuję się świetnie w nowej klasie! Często mi mówią, że zapominają że jestem rok starsza, ja zresztą też nie przejmuję się tym szczegółem. Dzisiaj (szkoda że bez Basi) byłyśmy na zakupach i na deserze u Wedla. 


powered by Ownlog.com