Image and video hosting by TinyPic
:)
Link 03.10.2009 :: 18:55 Komentuj (10)

Cześć wszystkim!

Oto odpowiedzi na pytania:


"Hej . chciałam zadać Ci parę pytań . w większości sa one głupiem, ale cóż.
- po pierwsze na jakim poziomie był twój angielski zanim wyjechałał?
- po drugie jak wygląda sprawa z kontaktami/wtyczkami w USA?
- a po trzecie mogłabyś podać mi jakieś fajne strony amerykańskie typu onet lub wp . jakieś z bierzącymi info i wgl.
pzdr."


Po pierwsze, żadne pytanie nie jest głupie - kto pyta nie błądzi ^^. Ciężko mi określić, na jakim poziomie był mój angielski. Korzystałam z książek na poziomie pre-intermediate, intermediate, a nawet upper-intermediate, w zależności od tego, czego akurat potrzebowałam. Wydaje mi się jednak, że nie był na jakimś oszałamiającym poziomie. Wciąż dość często brakuje mi słów, ale umiałam się dogadać z ludźmi na lotnisku, w domu czy w szkole. Wydaje mi się, że nawet jeżeli Twój angielski nie jest genialny, ale chcesz tu przyjechać, nie ma to większego znaczenia, bo wszyscy są bardzo serdeczni i zawsze znajdziesz osobę do pomocy :)Sprawa z wtyczkami jest skomplikowana. Jeżeli chodzi o komputer, chciałam sobie kupić ładowarkę tutaj, na miejscu, ale okazało się że ta Paw'a pasuje do mojego komputera, który i tak nie wyszukuje sieci mojej rodziny. Tak więc włączam komputer kilka razy w tygodniu, oglądam filmiki, zdjęcia które mam na dysku, przypominam sobie wszystko i czuję się lepiej. Oprócz tego zostawiam na komputerze zdjęcia, które robię na bieżąco, bo moja karta pamięci nie mieści wszystkiego. Ładowarka do aparatu? Kabelek Russella działa z moją ładowarką! Och, ulga... Telefon kupiłam sobie zupełnie nowy. Wiem, że można kupić coś w np. Saturnie (moja koleżanka planowała wyjazd do Stanów), że wszystko powinno tutaj działać, ale w sklepie powiedzieli mi że łatwiej dostanę to na miejscu w USA, więc odłożyłam to na potem i w efekcie do tej pory tego nie załatwiłam i dobrze na tym wyszłam, bo okazało się że nie muszę tego robić. Na trzecie pytanie nie odpowiem, bo nie chodzę po angielskich stronach (no dobra, może neopets.com, mają tam dużo gierek!).


"hahah Capri Sun wymiata na upalne dni, gdy humid jest nie do zniesienia:] Jak z Twoim angielskim? Jestem bardzo ciekawa. Dla mnie to bardzo wazne znac go, a taki wyjazd to jedna z nielicznych metod, by go poznac perfekt :]]"


Na to pytanie juz czesciowo odpowiedzialam. Ludzie mysla, ze jezeli nie mowie perfekt po angielsku, to znam hiszpanski... Nie raz juz do mnie zagadali w tym jezyku. Kiedy robi to Katharina, odpowiadam jej zawsze po polsku, bo przeciez ona swietnie wie, ze ja nie rozumiem, ale czesto gesto sie zapomina. Przyznam, ze mamy wtedy nie zly ubaw :). Podobno jest coraz lepiej, ale ja nie czuje roznicy. Dopiero, kiedy czytam ksiazke od histori po zakonczonym zadaniu domowym orientuje sie, ze ani razu nie urzyklam slownika. Pewnie, ze nie rozumiem wszystkiego, ale zawsze moge sie domyslic! Kiedy ogladam filmy, nie tlumacze sobie w glowie na polski, po prostu slucham i wiekszosc rozumiem. I dla mnie najgorsza rzecz, kiedy mysle "wskakuja" mi angielskie slowa! Zamiast "lub" urzywam "or", tak samo, jak jej, jego, ona, on... Nie wiem dlaczego, jestem tu dopiero szesc tygodni!


Dzieki za komentarze, mam nadzieje, ze uzyskalyscie usadyswakcjonujaca (trudne slowo!) odpowiedz :)


Teraz troche pozrzedze! (Mamus, prosze nie czytaj tego akapitu!)


AAAAAAAAAAAAAAAA! Jak mnie denerwuje brak wolnego dostepu do sklepow! Kiedy jedziemy na zakupy, jada WSZYSCY domownicy, nawet psy! Nosz kurde, no, przeciez oni nie musza wiedziec, co ja kupuje! Moze chce kupic przezent na dzien dziadkow, to nie moge, bo przeciez wszyscy sa ze mna! Psy! Dziewczynki sa rozpieszczone! Sa slodkie, owszem, ale ja mojej Kiarci nie traktowalam tak, jak musze traktowac te maluchy! Kiedy jem serowe paluszki, nie moge nie dac psom, bo wchodza mi na kolana. Nie moge swobopdnie odsunac krzesla, bo jedna z trzech spi opierajac sie o noge krzesla, wiec musze sie przeciskac i jeszcze uwarzac zeby jej nie nadepnac. Uwielbiam moja rodzine, sa fantastyczni, ale podejscie do zwierzat jest niedorzeczne. Kiedy Szila szczeka, zaraz ktos ja uspokaja, tutaj cos takiego nie funkcjonuje, chyba, ze robia to naprawde dlugo. Na dodatek tesknie! Dzisiaj uswiadomilam sobie, ze jeszcze nigdy w zyciu nie tesknilam tak, jak teraz. Czuje jak daleko jestem, jak jeszcze wiele dni przede mna. Ponownie staram sie nie szukac przyjaciol, bo wiem, ze za ponad 8 miesiecy wroce, a nie chce tesknic jeszcze dodatkowo za kolezanakami. Wystarczy ze teraz lapie mnie glupawka przy stole, bo przypominam sobie jak Kasia ogladala Shreka 50 tys. razy dziennie i za kazdym razem smiala sie tak samo mocno, albo mumifikowala w papier toaletowy wszystkie figurki z Bakalandi. Albo kiedy o 4 nad ranem wchodzilam przez balkon do domu i ugrzezlam na kwiatkach, bo zapomnialysmy klucza a wszyscy zostali jeszcze na poprawinach! Albo ta jajecznica o piatej, po calej nie przespanej nocy, czy zakalcowate ciasto kakaowe gdzies kolo pierwszej! Tyyyyyle wspomnien! Za babcia i jej obiadkami, bo mam juz dosc hamburgerow dzien w dzien! Ale wytrzymam, bede silna i nie bede plakac! Przeciez wiem, ze ktoregos dnia tam wroce!


A teraz zdjecia :) Dla mnie camping, to namiot, ogniska i latryny.  Camping w Stanach? Znajdz roznice, pomiedzy obrazkami.





Od srodka.








I gdzie tu jest miejsce na zamarzanie w ncy, przeciekajacy dach namiotu, gnijace rzeczy od wilgoci i inne niedogodnosci?! Wlasnie to lubie w campingach, tam bede sie czuc jak w domu... Wiem, ze wygody maja swoje dobre strony, ale noc w lesie, to noc w lesie! Och, wyszlam dzisiaj na marude, ale mimo wszystko wciaz jestem bardzo zadowolona. Szkola nie jest najwieksza przyjemnascia na swiecie, ale ide tam z usmiechem na twarzy, bo lekcje sa ciekawe, a ludzie zabawni, wliczajac nauczycieli. Warto doswiadczyc czegos takiego! Przedwczoraj nauczycielka historii zabrala dziewczynie torebke (tak, wiekszosc nosi plecaki I torebki...) i  udawala ze chodzi na obcasach, krecac tylkiem i wymierzajac brode w sufit. Wygladalo to przekomicznie! Och, uwielbiam moja historyczke!


Na koniec zdjecia ze spaceru z psami.






Mix - czyli o wszystkim i niczym :)
Link 09.10.2009 :: 22:33 Komentuj (7)

Kasiu! Ja piratow z Karaibow ogladalam dokladnie dzien wczesniej, tylke ze trojke! To prawie jak bysmy ogladaly ten film razem (prawie...)


Dzieki za wszystkie komentarze, to bardzo mile :)


Dzisiaj postanowilam dodac kilka zaleglych zdjec, ale to pozniej. Padlo pytanie, jaka jest moja rodzina? Uporzadkowana ^^


Kazdego raka wstaje i slysze muzyke, ktora dobiega z pokoju moich host rodzicow. Oznacza to, ze wstali i czekaja w lozku, zeby zyczyc mi dobrego dnia, a kiedy wychodze z domu ida ponownie spac. Moze z powodu slow "Have a nice day, Honey" kazdy dzien jest udany? Moze to magia? A moze po prostu szczescie? Nie wiem, ale kazdy dzien jest naprawde wyjatkowy. Kiedy wracam do domu slysze "Hello girl! How was your day?" i  odpowiedz "great!". Ide do kuchni, biore jakas przekaske, cos do picia i wracam opowiedziec, co ciekawego bylo w szkole, oraz co zjadlam na lunch (przewaznie duza salatka z kurczakiem, serem lub tunczykiem, lub po prostu pizza). Potem slucham, co ciekawego wydarzylo sie w domu, czyli co nowego zawitalo do lodowki, co smiesznego zrobily pieski, badz co naprawil Pol. Okolo 16 przychodzi Russ i zaczynamy odrabiac lekcje. Oczywiscie ja w miedzy czasei gadam, 50 000 razy gubie olowek, maszeruje po jakies duperelki do pokoju. Jednym slowem nudze sie i szukam dodatkowych atrakcji. Na dodatek moj brzuch domaga sie jedzenia, bo w miedzyczasie ktos szykuje obiad i docieraja do mnie zapachy. Po posilku rozpakowuje zmywarke (jupi! wlasnie skonczylam wykonywac moje CALE domowe obowiazki) i wracam na jakies pietnascie minut do zadania domowego. Tak wiec od 18 jestem wolna. Jedziemy na zakupy, gramy w Wii (w reku masz pilota i udajesz, ze to bila do kregli, skakanka, paletka, kij do baseballa (jak to sie pisze!?), plywam w basenie, siedze w jacuzzi, biegam lub czytam ksiazke po angielsku (P.S. Kocham Cie, pamietasz Kasia? Wakacje rok temu...). Jestem na 70 stronie i rozumiem! Ludzie, rozumiem! Moge tez po prostu ogladac telewizje ^^ Nie mam czasu na nude.


Stany Zjednoczone po tych 49 dniach wydaja mi sie calkiem fajnym miejscem do zycia. Naprawde! Wciaz tesknie, ale swiadomosc, jak dlugo mam tu zostac nie jest juz taka przerazajaca. W szkole wciaz poznaje nowych znajomych, zaczynam gadac wiecej z ludzmi, nie boje sie juz tak strasznie jak na poczatku. Jutro np. jade z Rebeca i Polem na lodke, a Z Gabriel planuje isc do kina na "New Moon" (szal na "Zmierzch" juz mi minal, ale fajnie wyskoczyc gdzies).


Martinowie nie mieszkaja ze swoim synem (i dobrze, jest po trzydziestce!), ale to nie oznacza, ze nie ma tu ludzi w moim wieku! Co weekend wszystkie dzieciaki z sasiedztwa zbiegaja sie na hod dogi i plywaja w basenie (osemka dzieci, plus ja, Kandi, Russ i Ashley). Oprocz tego z szklolnego autobusu wysiadam okolo 16:30, po minucie jestem w domu a o 16 przychodzi Russ i siedzi az do godziny 9:30. Naprawde nie nazekam na samotnosc :) A teraz zdjecia! Nic nowego, po prostu znalazlam kilka na aparacie i pomyslam, ze moze warto dodac?


Aligator dla Kasika! Czy u Was to zdjecie tez jest takie OGROMNE?? 




Daty moich meczy...




Dlaczego przypomina mi sie historia Gejlerda Fajfusa z "Poznaj moich rodzicow 2"?




Busch Gardens


 







Po szkole




Tu kupilam ksiazke "P.S. I love You"






Najpiekniejszy lizak za swiecie!




Nie moglam sie oprzec! Hihi!




Ten chleb upieklam JA!




Prawie Wroclawski krasnal, PRAWIE...




Namiastka Polski. Na takiej hustawce spedzilam cala noc. No, wlasciwie nie cala, bo o 4 nad ranem zamienilam sie z Kasia i poszlam spac na materac :)




Dzieki Kasiu od Soni, za Twoje wypociny. Czuje sie jak na chorobowym :)


We wtorek Pol powiedzial, ze jestem czescia rodziny i  jezeli chce, moge z nimi zamieszkac, jezeli zdecyduje sie na college w Stanach. Uwielbiam tych ludzi!



Weekendowo :)
Link 13.10.2009 :: 02:49 Komentuj (4)

Plany odnonie soboty sie oczywiscie zmienily i przelozylismy lodke na przyszly weekend. W sobote wybralismy sie wiec do festauracji "Bob Evans". Zamowilam mala salatke z sosem BBQ, a dostalam glowke salaty (w przenosni oczywiscie, po prostu duzo) z kurczakiem z rozna i czipsami Nachos, a do tego ciasto bananowe. Czy musze mowic, ze zabralam do domu polowe, bo ta "mala" porcja wcale nie byla taka mala. Doszlismy do wniosku, ze do wyboru byla "large" i "smaller", a nie "small".


Oprocz tego wieczorem wybralismy sie na mecz hockeya! Bylo duzo fajniej, niz sie spodziewalam. Zawodnicy nie konczyli gry po 15 sekundach, nie rzucali sie na siebie (az tak bardzo, bo jak dla mnie kazdy sport jest brutalny).


A jezeli mowa o sportach! Normalnie w Brandon jest okolo 30 stopni, ale nie! Dzesika ma trening, wiec musi byc 33! No i biegaj sobie mile bez pilki ("trenuje" pilke nozna, robie to dla zabawy, zadna ze mnie sportswomen). Potem biegaj sobie z pilka, odbijaj glowka (to mi szlo najlepiej! nie ominelam ani jednej!) i jeszcze raz biegaj! Bedzie ciezko, bo w tym tygodniu mam trening jeszcze jutro, w czwartek i piatek. No ale w koncu sama chcialam. Dziewczyny sa naprawde super. Pomagaja i tlumacza, chociaz nie musza. Co chwile slysze, jak jedna mowi do drogiej "good job".


W niedziele zaczelam pisac swoj essej pt.: "Does America still provided the American Dream?". Oczywiscie dalam twierdzaca odpowiedz, poniewaz chyba mi, jako wymiencowi, nie wypada powiedziec "nie". Mam juz 352 slowa, teraz dobic do 800 i bedzie qool! Pisze o darmowej edukacji, szansa na taki program w jakim uczestnicze, bez oplacania higch school, o szansie dla imigrantow i... glowa pusta! Trza bedzie pomyslec! (pst. jakies pomysly?!) Boje sie, bo jest to punktowane az na 100 punktow (baza na mojej chcemi to 1000, tak, tysiac punktow... sama nie wiem jakim cudem, no ale coz... Miss (hmhm, taka z niej Miss jak z koziej ... trabka) Jackson).


Co do komentarzy...


Wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej. Chyba chce zostac w Polsce, wprawdzie nie wiem jak to sie wszystko ulozy, w koncu przede mna osiem miesiacy w Stanach i  moze nie bede mogla sobie wyobrazic lepszego miejsca do zycia? Nie wiem! Czas pokaze :).


Dziekuje ciociu za podpowiedz, przydala sie ^^. Przy okazji pozdrawiam!


W Stanach mam MASE zadan domowych. Ta atrakcje zapewnia mi pani od algebry, tak wiec dwie strony przykladow dziennie, bo przeciez trzeba cwiczyc. Na chcemie dzien w dzien pracowac nad swoim "vocabulary" plus cwiczenia do tematu, no i na koniec historia, na ktorej kolorowe kredki, zakreclacze itp. ida w ruch. Ktoregos dnia zrobie wam zdjecie mojego zeszytu. Dodatkowo czytam ksiazke, ktora czytamy z podzialem na role na angielskim, ale na lekcji ciezko mi sie skupic, bo amerykanie czasem mowia bardzo nie wyraznie. Tak wiec dwie godziny, czasem wiecej nad ksiazkami... Zadania dogowe sa tu MEGA wazne, a ja chce miec w miare dobre ocenki.


Zdjecia! Tampa - piekne miasto!



Na zdjeciu ponizej jest miejsce, w ktorym mozna poplywac z delfinami itp.



Przyjzyjcie sie, po ktorej stronie sa swiatla!




Tramwaj!



Autobusy szkolne i miejskie, tramwaje i taksowki... Wszystko zolte!



Kto powiedzial, ze Stany nie sa zielone?



Stadion









Obralam kariere zawodowa! Mama bedzie dumna...






Zeby sie nie pobrudzic... Moja nowa rodzinka zna juz moje mozliwosci manualne...





Dzieki za wszystkie komentarze i dobre slowa :) Jest mi bardzo milo ^^



Szkoła i wypad na konie :)
Link 18.10.2009 :: 02:05 Komentuj (8)

Witam Wszystkich!


Czy zauważyliście jakąkolwiek różnicę? Mam polskie znaki! Postanowiłam pisać notkę na moim laptopie, a potem przerzucić wszystko na komputer :-) .


Dziękuję za wszystkie komentarze, naprawdę wiele dla mnie znaczą. Po pierwsze wiem, że nie jestem sama. Po za tym, mam kontakt z Polską, a to dużo dla mnie znaczy! Jest wiele powodów, dlaczego prowadzę mój internetowy pamiętnik. Jednym z nich jest to, że mogę tu przechowywać wspomnienia, zajrzeć tutaj, gdy już będę w Polsce. Moja rodzina i przyjaciele orientują się, co u mnie słychać. Dodatkowo pamiętam, jak dużo dowiedziałam się z blogów osób, które przebywały w Stanach w ubiegłych latach, więc teraz sama chcę  pomóc przyszłym wymieńcom.


Odnośnie komentarza Karoliny… Dobrze, opiszę dokładniej szkołę ^^.


Karolina ma absolutną rację. Szkoła jest świetnie wyposażona, a wyniki w sporcie są godne podziwu. Drużyna Armwood High School, w zeszłym roku pokonała wszystkie drużyny na Florydzie. Ogólnie w klasyfikacji stanowej zajmują dziesiąte miejsce, a to oznacza, że pokonali 40 stanów. Chyba nie tak źle, prawda?


Wyposażenie klas?


Na ceramice mamy dostępną glinę, wszystkie przybory niezbędne do tworzenia tego, co każdy wymyśli sobie w głowie. Na malowaniu mogę wybierać w farbach, drogich pędzlach, nawet kartki do malowania są lepszej jakości. Niedługo powinnam dostać koszulkę mojej drużyny, oczywiście za darmo. Nie wydałam ani centa na książki, ponieważ szkoła dostarczyła mi wszystkie podręczniki i ćwiczenia. Nie płacę nawet za autobus szkolny. Na historii każdy robi kolaż, a ja nie musiałam się nawet fatygować, żeby przynieść własną kartkę, czy gazety.


Lekcje są bardzo ciekawe. Na angielskim czytamy, potem oglądamy film, żeby utrwalić wiadomości. Wszyscy biorą aktywny udział w lekcji. W czwartek moja nauczycielka skończyła dwadzieścia cztery lata, więc przyniosła coś słodkiego dla każdego ucznia. Na historii dużo się dzieje. Mrs. Lawrence opowiada o wszystkim z pasją w oczach, zachęca nas do zdobywania wiedzy. Nie wiem jak ona to robi, ale ja jeszcze pamiętam rzeczy, które musiałam umieć na pierwszy sprawdzian, gdzie w Polsce dwa dni po sprawdzianie nie wiedziałam o czym w ogóle pisałam. Nudno jest tylko na matematyce, no ale dobrze, zrobię jutro te 47 zadań na poniedziałek… 


Absolutnie jest tu indywidualne podejście do ucznia! Wspomniałam Wam, że musimy napisać na angielski esej – 800 do 1200 słów. Musimy go oddać w piątek, a ja nawiasem mówiąc już skończyłam. Tak więc trzy tygodnie temu pani dała nam instrukcje, na której objaśniła wszystko krok po kroku, a nawet dlaczego to piszemy! Ósmego października była pierwsza lekcja w bibliotece, gdzie każdy usiadł przed komputerem i zaczął pracę nad swoim wypracowaniem. Nauczycielka chodziła od ucznia do ucznia i pomagała znaleźć odpowiednie argumenty, naprowadzała, pokazała jak szukać potrzebnych informacji. Tydzień później znowu mieliśmy lekcję w bibliotece i pani Hrabosky sprawdzała to, co mamy. Pochwaliła moją pracę, a po lekcjach zadzwoniła do mojego host taty i powiedziała, że jest ze mnie dumna bo wykonałam naprawdę dobrą robotę! Tak! Następnego dnia dodała że cieszy się, że tak ciężko pracuję i staram się na jej lekcjach! Uwielbiam tą szkołę! Nauka zaczyna sprawiać mi przyjemność! Do szkoły idę zadowolona, bo po prostu to lubię! Szkoda, że krążą stereotypy o amerykańskich szkołach.  Poziom wcale nie jest niższy, po prostu sposób przekazywania wiedzy jest dużo lepszy i uczniowie nie odczuwają aż takiej presji! Przykład? Algebra. Wyprałam sobie powtórzenie pierwszej klasy liceum, ponieważ wiem, że lepiej jest perfekcyjnie opanować podstawy a dopiero potem bawić się w głębszą i trudniejszą matematykę (jeżeli teraz wzięłabym Pre-Calculus, to powtarzałabym to za rok, więc też bez sensu). Teraz jestem pewna w stu procentach, że dobrze zrobiłam, bo rozumiem wszystko, a i tak mam rozszerzenie, co oznacza, że poziom algebry w Stanach jest nawet wyższy niż w Polsce (na tych zajęciach są głównie ludzie z 10 klasy, czyli naszej 1). No i jeżeli mam 92 punkty na 100, to chyba naprawdę rozumiem, prawda? Najgorzej mi idzie z chemią, ale tu dochodzi stresująca nauczycielka i słownictwo, bo prawdziwa chemia jeszcze się nie zaczęła… Mam Chemistry I Honors (Honors oznacza, że nauka w szybszym tempie, jak wszystkie moje przedmioty zresztą :) ), więc mam nadzieję że wkrótce ruszymy z kopyta. Przy okaazji, moje przedmioty, bo chyba jeszcze nie powiedziałam, czego się uczę:


1.      Chemistry I Honors


2.      Algebra II Honors


3.      Ceramic


4.      English III Honors


5.      Painting


6.      Team Sports


7.      American History I Honors


Na koniec zdjęcia z dzisiejszej wyprawy na konie (jazda w terenie i nawet udało mi się zakłusować! Po dwuletniej przerwie wciąż wiem jak się jeździ na koniu!). Z początku się bałam i poprosiłam, żeby ktoś miał kontrolę nad moim koniem, ale już w drodze powrotnej zdałam się na siebie.











No i parę domów ozdobionych na zbliżające się Halloween!







No i nasze dynie!



Pzdrawiam wszystkich!


Lekko obola Dżesika :-)



Sobota
Link 26.10.2009 :: 02:46 Komentuj (7)

Hej Wszystkim!


Odpowiedzi!


Droga Kasiu K., widzę, że nie dostałaś jeszcze moich listów (co tam, to dopiero półtora miesiąca). Opisałam tam wszytko tak dokładnie, a tu D.! Musimy coś z tym zrobić moja droga, wiele straciłaś, a ja wiele już zapomniałam, a na początku tyyyyyyle się działo!  Postaram się wybrać Drama Class w przyszłym semestrze. Marzę też o ATV, szkolnej stacji telewizyjnej, ale te zajęcia trwają rok, więc chyba już za późno…  Ach, wielka szkoda. PS. Też o tobie myślę, Muu ^^ (dla wtajemniczonych)


           Jeżeli chodzi o błędy i wypracowania, to nie wiem jakim cudem, ale nie miałam ich tak wiele. Jak napisałam w poprzedniej notce, przed oddaniem eseju pani je wstępnie sprawdziła i poprawiła większe błędy. Zobaczymy jak to będzie, kiedy odda mi moje wypracowanie już w tym tygodniu (w piątek mamy zakończenie połowy pierwszego semestru – pierwsze 9 tygodni, a to oznacza wystawianie ocen).


Droga Aniu, dzięki za Twój komentarz. Fajnie przeczytać coś takiego :-). Pozwól, że odpowiem na to pytanie na forum, ponieważ może ktoś jeszcze jest zainteresowany odpowiedzią.


To, że się nie przejmujesz jak się dogadać z ludźmi, jest świetne, ponieważ naprawdę nie ma się czego bać. Jeżeli chodzi o słownictwo, to nawet na historii czy plastyce będziesz miała słowa, których wcześniej nie znałaś. Ale zaczynasz je poznawać w zastraszającym tempie. Na malowaniu tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna dostałyśmy A. Reszta zawaliła test. Chemia była ciężka, ale czasem można się domyśleć czegoś, np. elektron, to „electron”. Najczęściej pracujesz jednak z książką i dużo się domyślasz. Zanim wyjechałam do US pożyczyłam na miesiąc książkę do chemii po angielsku, ale NIC mi się nie przydała. Przerabiamy coś zupełnie innego, no i książki z Anglii różnią się od tych ze Stanów.


 


            A teraz opiszę co u mnie :-).


            Piątek spędziłam w aucie, jeżdżąc od automatu do automatu i wyprawiając cuda na kiju z moją kartą. Nie wiem o co chodzi, mogę normalnie kupować w sklepie, ale za nic w świecie nie mogę wyciągnąć pieniędzy. Nie wiem, jutro po szkole jadę z Margaret do banku. Jestem pewna, że mam pieniądze na kącie i wszystko powinno być OK., ale nie jest…


            Sobota była szalona! Jeden z najlepszych dni w Ameryce! Mój wypad z dziewczynami na łódkę w końcu wypalił i bawiłyśmy się świetnie. Po 14 wróciłyśmy i spędziłyśmy czas w basenie, jacuzzi, lub po prostu zajadałyśmy się słodyczami ^^.


            Około 17:30 Rebeca i Gabriel pojechały do domu, a ja zaczęłam się szykować do Busch Gardens, gdzie czekało na nas Hall – O – Scream. „Upiorna Noc Duchów”. Tak naprawdę było zabawnie, a na pewno nie strasznie, ale mimo wszystko super się bawiłam. Russ powiedział, że więcej tam nie pójdzie, bo wszyscy chcieli straszyć mnie, a nikt jego. Pol i Granny przyjechali po nas o 2:30 nad ranem.


            W ten piątek idę na film „This is it”, w sobotę Halloween, niedziela jeszcze nie wiem, może w końcu lekcje?! W następny weekend najprawdopodobniej camping, a za trzy tygodnie Homecoming bal, a w niedziele wypad z moim koordynatorem do innej dziewczyny z wymiany, tym razem z Chin.


 


            I to, na co wszyscy czekają! Zdjęcia!


 Przed meczem. Było zimno, więc piliśmy gorącą czekoladę ^^



 



 



Polska kielbacha! (Wiem, wygladam jak ktos, kto nigdy w zyciu nic nie jadl, ale zrobilo mi sie cieplo na sercu, jak to zobaczylam w lodowce!)



 


Sobota.


Rebeca.



Gabriel.



 



 


 



 



 


Hall – O – Scream



 



 



Kto zgadnie, kim bede w Halloween?!



Pozdrawiam wszystkich, Dżesika.



powered by Ownlog.com