Image and video hosting by TinyPic
Italia, czyli spóźniona relacja z wakacji :)
Link 23.12.2011 :: 02:43 Komentuj (2)

Jak ja dawno nie pisałam! Jest póóóóóźno w nocy, więc wybaczcie błędy, która zdarzają mi się nawet, gdy piszę notkę o ludzkiej porze :) Kiedy to ja obiecywałam zdjęcia z Włoch? Tak dawno temu, że już nawet nie pamiętam, które chciałam dodać. Jest to świetny powód, aby wrócić do folderu ze zdjęciami i ponownie przeżyć te chwile spędzone w słońcu! Pamiętam, że byłam rozżalona, że musiałam wrócić z Włoszczowy, bo nieubłaganie zbliżał się termin wjazdu z Basią do Italii. Mam takiego hopla na punkcie Włoszczowy, że nie chciałam nawet jechać na wakacje pod palmami! Jak się jednak okazało, bardzo szybko zmieniłam zdanie :) 
Podróż nie była zbyt męcząca, większą część trasy przez Czechy i Austrię przespałam, a na miejsce dotarliśmy przed południem. Pamiętam dokładnie, jak bardzo nie spodobały nam się warunki, szybko jednak przywykłyśmy i nazywałyśmy naszą przyczepę "kanciapą". Do tej pory bardzo czule wypowiadamy to słowo, za rok powtarzamy wypad, ale tym razem w większym gronie, bo nasza paczka trochę się powiększyła w tym roku szkolnym :) Wróćmy jednak do tego co było! Jeszcze we Wrocławiu zastanawiałyśmy się, jak to będzie. Nie pojechałyśmy na obóz, ale na samodzielne wczasy. Dopłaciłyśmy, żebyśmy były same w przyczepie, co było najlepszym z możliwych posunięć. Sądziłyśmy więc, że większość czasu będziemy spędzać tylko we dwójkę. Szybko okazało się, że 5 obozowiczek to fajne dziewczyny (to był cały obóz!), które miały na dodatek fajną wychowawczynię, a inni wczasowicze to spoko ludziska ^^. Oczywiście wszyscy najbardziej zgrali się na sam koniec. Ja plotłam mamie Huberta warkocze, wszyscy spotykali się na wspólnych drinkach, biegaliśmy razem na animacje. Kiedy jechaliśmy w autokarze było sporo wolnych miejsc - można było się spokojnie wyspać! 
Jako wycieczki fakultatywne wybrałyśmy Wenecję i Mirabilandię. W obu miejscach było cudownie. Wenecja jest piękna, nie wyobrażam sobie, żeby komuś się tam nie podobało, ale jako miejsce to życia preferowałabym jakieś łatwiej dostępne miejsce. Oprócz tego serwują tam naprawdę pyszną pizze i lody - to w czym Włosi są przecież najlepsi.  Na wyspę dopłynęliśmy tramwajem-statkiem.


Następnie spacerując, wracaliśmy powoli do samochodów. Byliśmy w jedynym parku na wyspach, przespacerowaliśmy się pa Placu Św. Marka, przeszliśmy koło mostku westchnień, czy zwiedziliśmy bazylikę. Byłam zachwycona, zwłaszcza czasem wolnym, w którym kupiłam sobie koszulkę " I love Venecia". 






W Mirabilandii nie obyło się bez przygód. Kiedy byłyśmy na kolejce, właśnie wtedy postanowiła się zepsuć. Wyciągali nas panowie techniczni. Kiedy byłyśmy zmęczone poszłyśmy na diabelski młyn. Chłopak z obsługi zapytał się cz jesteśmy "couple" (parą), na co Basia odpowiedziała: "Couple, couple". W taki właśnie sposób dostałyśmy osobny przedział i mogłyśmy w spokoju podziwiać widoki :) Nie odpuściłyśmy sobie żadnej atrakcji, nawet tych najstraszniejszych, czy tylko dla najmłodszych :-) 














A tutaj zdjęcia z Mare e Pineta, czyli naszego campingu w Lido Degli Estensi, Baracudy (club nocny, gdzie trzeba płacić wyjściówki i gdzie byłyśmy tak często jak tylko się dało ;-), plaży i tym podobnych :)








Siesta, czyli czas na ochłodę i drzemkę!

- Zapraszam, zapraszam, Czym kanciapa bogata...


Moje 19 URODZINY :)


Pieski kocham zawsze i wszędzie!





Animatorzy jakimś cudem dowiedzieli się o tym, że mam urodziny, wzięli mnie na scenę i pół ośrodka śpiewało mi "Happy birthday to you"! Ciekawe, kto się wygadał...? :-) Btw, kto powiedział, że baby dance jest tylko dla dzieci?






Ja już w pełni gotowa na święta. Życzę Wam wszystkim, aby te święta były cudowne, piękne miłości i radości.
Dżesika :)


powered by Ownlog.com