Jeszcze przed maturą podzieliłam swoje wakacje niewidzialną linią na czerwiec i lipiec - czas, który wykorzystałam na nowe doświadczenia zawodowe do mojego CV, oraz sierpień i wrzesień: dwa miesiące wyjazdów! Póki co plan idzie świetnie, nie zdradzę planów na resztę wakacji, ale udokumentuję moje dotychczasowe podboje :-)

Tuż po maturze po żmudnych poszukiwaniach pracy udało mi się zaczepić w Strefie Kibica na Wrocławskim rynku, a już po Euro zahaczyłam się na nowo wybudowanym stadionie. Jestem bardzo zadowolona, ponieważ pracowali ze mną ludzie w moim wieku, poznałam wiele sympatycznych osób. Niewykluczone, że z niektórymi uda mi się utrzymać kontakt. Dodatkowo uważam, że dzięki temu naprawdę poczułam atmosferę Euro i niesamowicie było rozmawiać z tymi wszystkimi ludźmi po angielsku :D
Nie będę jednak mówiła o pracy, bo w końcu mamy okres wakacyjny!
Są miejsca, które uwielbiam i w których się dobrze czuję. Już teraz nie wyobrażam sobie wakacji bez województwa Świętokrzyskiego. Mam ogromne szczęście, że w 2008 roku Kasia zabrała mnie ze sobą na wieś do swojej cioci. W tym roku pojechałam tam szósty raz i planuję już we wrześniu kolejną podróż w okolice Włoszczowy, ponieważ kocham to miejsce i zawsze tęsknię kiedy stamtąd wracam do zatłoczonego Wrocławia. 
Czwartego września wstałyśmy z Kasią o piątej rano i już o godzinie jedenastej byłyśmy na miejscu. Odebrał nas jeden z wielu kuzynów Kasi. Jeszcze tego samego dnia odbyła się zakrapiana impreza urodzinowa Bartka, który dzień wcześniej skończył 21 lat. Z tej okazji prawie wszyscy zjechali się na wieś i było nas naprawdę sporo. Około 22 (czyli było wystarczająco dużo czasu, żeby alkohol zaczął nam szumieć w głowie) wszyscy się oburzyli, że nie przywiozłam ze sobą Sylwii, którą poznali już na Sylwestra. Ja okazałam skruchę wykonując szybki telefon i po kilku dniach Sylwia do nas dołączyła. W weekendy dom nawiedzało mnóstwo ludzi - Przemek, Adrian, Bartek, Łukasz, kolejny Łukasz, Monika, Karol i Ewa. Warto dodać że nasza trójka plus Bartek i Dominik była non stop w domu i zapewnialiśmy rozrywkę cioci Ewie. Rano siadałyśmy z dziewczynami i Przemkiem, piłyśmy gorącą herbatę obgadywałyśmy wszystko co się dało. Potem przychodził czas na pomaganie w domu, przerwę na kawę z ciastkiem i ponowne prace domowe. Przerobiłyśmy z 15 kilogramów ogórków na słoiki, obrałyśmy kilka wiader owoców i robiłyśmy marmoladę, pomyłyśmy wszystkie okna na piętrze. I wiecie co? BYŁO CUDOWNIE! Same szukałyśmy sobie pracy do wykonania, nikt nas do niczego nie zmuszał, słuchałyśmy muzyki i śmiałyśmy się aż bolały nas od tego brzuchy! Po obiedzie miałyśmy czas wolny, chłopaki kończyli pracę. Jeździliśmy do Parkowej na piwko, oglądanie meczy czy po prostu spędzaliśmy razem czas. Nie korzystałam zbyt często z komputera ani z telewizora. Nie miałam potrzeby sprawdzania czasu - wieś mnie odpręża, uwalnia od natłoku myśli. Zwalniam i cieszę się chwilą. W ostatnią niedzielę same urządziłyśmy wystawny obiad. Ja zrobiłam rosół, Kasia samodzielnie upiekła tort, który wszystkim bardzo smakował, a Sylwia obmyśliła koncepcję drugiego dania, czyli schabowy, ziemniaki i surówka. Brzmi banalnie? Może tak, ale za to jak smakowało!
Oprócz tego szkoliłam się w jeździe samochodem. Mam swoje ukochane Clio, ale na wsi przydają się duże auta, więc zabierałam Renault Espace'a i jeździłam do Przedboża, lub pożyczałam od Łukasza VW Turana i jeździłam do pobliskich sklepów. Czym większe auto tym lepiej się jeździ! 

Teraz zdjęcia :)

Mimi oczywiście była ze mną. Nazywaliśmy ją Mimi, Mimula, Mimeczka, Mima, Kurdupel. Uwielbiam mojego psa, chociaż na wsi zawsze głupieje. Bardzo ładnie bawiła się z dwoma labradorami. 


Pojechaliśmy wszyscy do fryzjera, Bartek i Dominik robili sobie nowe fryzury. Zanim skończyli ja pojechałam z Łukaszem po Adriana i Przemaka na stację, a dziewczyny zostały w salonie piękności Andrzeja, który zajął się ich włosami i za darmo podciął Kasi włosy i zajął się fryzurami dziewczyn :) 




Tworzenie naszego obiadu :)




Pląsy po obiedzie!

Wypoczynek w altance...




...na hamaku...



...no i deser <3


Od lewej strony:Kasia, Przemek, ja, Adrian. W szarej bluzie Bartek i różowej koszulce Dominik.

Na tym zdjęciu jest również kochana ciocia Ewa i oczywiście trzymająca za ramię Adriana, Sylwia. 

W drodze powrotnej panował taki ścisk, że dopiero w Katowicach udało nam się usiąść w przedziale.



Mimo że wróciłam wczoraj pod wieczór, z entuzjazmem przyjęłam wiadomość o krótkiej wycieczce. Dzisiaj moja rodzina zapakowała się rano do auta, podjechaliśmy po Sylwię i pojechaliśmy do Oświęcimia. Zwiedziliśmy oba obozy, zarówno ten z Auschwitz jak i z Brzezinki. Mimo bujnej zielonej trawy widok był ponury i przerażający. Złożyliśmy hołd ofiarom i w ciszy wysłuchaliśmy ich historii, której nie warto się uczyć na sucho z kartek papieru. Najgorsze dla mnie były zdjęcia małych dzieci, zwłaszcza dziewczynki ze łzami w oczach, która już zapewne domyślała się że czeka ją śmierć. Jeżeli jeszcze nigdy nie byliście w tym miejscu to wszystkim naprawdę polecam. Zakończyliśmy zwiedzanie i wyszukaliśmy restauracji w Krakowie, którą odwiedziła w Kuchennych Rewolucjach Magda Gessler. Okazało się, że lokal nie przetrwał, ale znaleźliśmy inne miejsce na pyszny obiad. Nie było czasu na zwiedzanie, ale obeszliśmy rynek i przespacerowaliśmy się obok Wawelu. 
W okolicach północy byliśmy w domu, a  teraz muszę pomimo późnej pory rozpakować walizkę z pobytu na wsi. Jak dotąd nie było na to czasu, zwłaszcza że jeszcze wczoraj wieczorem przyjęłyśmy z mamą gościa i znowu poszłyśmy spać w późnych godzinach nocnych. Uwielbiam wakacje! To najcudowniejszy okres w moim życiu :)
Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło!

Name:

Komentarze:

29.10.2012, 13:56 :: 92.99.203.78
mxpgsGKO
To faktycznie wygląda jak jakis żart Proponuję tymrzać sie wersji skrf3conej Knocika a zdjęcia z poszczegf3lnych dni umieścić w dwf3ch osobnych folderach. Organizator może je sobie rf3wnież umieścić w dwf3ch katalogach.Dla zdjęć w grupach są dwie możliwości:albo kopiować każde zdjęcie z innym numerem zawodnika, albo wpisywać w nazwę wszystkie numery jak proponuje rp.Dodawanie zer przed numerami startowymi jedno i dwucyfrowymi jest dobrym pomysłem.Więc będzie trzeba zwołać I Nadzwyczajne Kryzysowe Zebranie Zarządu i podjąć decyzję, a nastepnie opracować do decyzji instrukcję. Z instrukcji streszczenie mieszczące się na stronie i opracować algorytm dla ujednolicenia działań klubowiczf3w zegar tyka.

17.08.2012, 16:00 :: 188.122.11.109
my-ten-months
Kasia zdolną dziewczyną jest :)

17.08.2012, 14:12 :: 90.156.49.234
Anja
Aż dostałam ślinotoku na widok tego tortu!! Brawo Kasia!!